szukajfizjoterapeuty

Poradnik dla gabinetu

ZnanyLekarz czy wizytówka Google: co szybciej zapełni kalendarz fizjoterapeuty

Redakcja Szukajfizjoterapeuty 8 min czytania

Brak takiej specjalizacji. Poszukamy po nazwisku.

Jesteś fizjoterapeutą? Twój profil z rejestru KIF już jest w katalogu. Wpisz nazwisko powyżej albo przejmij go od razu.

Wizytówka Google i ZnanyLekarz łapią pacjenta w dwóch różnych momentach, więc pytanie "który z nich" jest źle postawione. Właściwe brzmi: który uruchomić najpierw, skoro budżet i czas są ograniczone. Odpowiedź dla większości gabinetów: najpierw wizytówka Google, bo nie kosztuje ani złotówki i pracuje na Ciebie bez końca, a portal rezerwacyjny dokładaj wtedy, gdy masz konkretne wolne okna w kalendarzu, które chcesz zapełnić szybko.

Ten wybór wraca u każdego fizjoterapeuty, który wychodzi na swoje. Oba kanały obiecują pacjentów, oba wymagają pracy, a tylko jeden wystawia fakturę. Poniżej rozkładam je na cztery rzeczy, które faktycznie decydują: kogo łapią, kiedy zaczynają działać, co kosztują i co się dzieje, gdy przestaniesz płacić. Szerszy obraz wszystkich kanałów razem, wraz z liczbą pacjentów czekających dziś w kolejce NFZ w Twoim województwie, zebraliśmy w zestawieniu o pozyskiwaniu pacjentów do gabinetu fizjoterapii.

Kogo łapie każdy z tych kanałów

Wizytówka Google obsługuje pacjenta, który szuka po okolicy. Wpisuje "fizjoterapeuta Ursynów" albo po prostu "rehabilitacja" i patrzy na mapę. Decyduje odległość, liczba opinii i to, czy widać godziny otwarcia oraz numer telefonu. Ten pacjent często dzwoni, zamiast rezerwować, i zwykle chce terminu w tym albo przyszłym tygodniu.

Portal rezerwacyjny obsługuje pacjenta, który szuka po problemie i po nazwisku. Wpisuje "fizjoterapia uroginekologiczna" albo sprawdza konkretną osobę, którą ktoś mu polecił. Ten pacjent porównuje kilku specjalistów naraz, czyta opisy i rezerwuje sam, bez telefonu, często wieczorem. Jest też z definicji dalej w procesie decyzyjnym, bo trafił na stronę, na której się umawia, a nie tylko czyta.

Stąd bierze się praktyczny wniosek, który przeczy pierwszemu odruchowi: te kanały nie konkurują o tego samego człowieka. Jeśli pracujesz szeroko i lokalnie, więcej da Ci mapa. Jeśli masz wąską specjalizację, po którą ludzie jeżdżą przez pół miasta, więcej da portal.

Porównanie na czterech wymiarach, które decydują

WymiarWizytówka GooglePortal rezerwacyjny
Kogo łapiePacjenta szukającego blisko siebiePacjenta szukającego specjalizacji lub nazwiska
Koszt0 zł, płacisz czasemAbonament, zwykle plus opłata za nowego pacjenta
Pierwszy efektPo weryfikacji, realnie kilka tygodniZwykle w ciągu kilku dni
Co zostaje, gdy przestajeszWszystko, wizytówka jest TwojaNic, profil znika z wyników
Kto zbiera opinieTy, na własnym profiluPortal, na swoim profilu
Główne ryzykoZawieszenie za złą nazwę lub kategorięKoszt pacjenta rośnie, gdy kalendarz jest pełny

Wiersz, który przy wyborze waży najwięcej, a jest pomijany najczęściej, to przedostatni. Opinie zebrane w wizytówce zostają przy Twojej firmie na zawsze i pracują nawet wtedy, gdy przez pół roku nic nie robisz. Opinie zebrane na portalu są przypisane do profilu, który wyłącza się razem z abonamentem. To nie jest argument przeciw portalowi, tylko powód, żeby nie budować całej widoczności wyłącznie na nim.

Ile to realnie kosztuje

Wizytówka Google jest bezpłatna. Kosztuje około dwóch godzin na start, potem kilkanaście minut miesięcznie na zdjęcia, odpowiedzi na opinie i aktualizację godzin. Jeśli wyceniasz swoją godzinę stawką za wizytę, pierwszy miesiąc kosztuje Cię tyle, ile dwie wizyty, i jest to wydatek jednorazowy.

Portal rezerwacyjny działa w modelu abonamentowym, zwykle z dodatkową opłatą za pacjenta, który przyszedł pierwszy raz. Konkretne stawki i to, jak liczy się w nich pacjent pozyskany, rozbieramy osobno na stronie o cenniku ZnanyLekarz dla fizjoterapeuty. Jeśli zestawiasz go z Booksy, Medfile i innymi opcjami, koszt każdej z nich przy tej samej liczbie nowych pacjentów liczymy na stronie alternatywa dla ZnanyLekarz dla fizjoterapeuty. Zasada oceny jest przy tym prosta i warto ją stosować do każdego płatnego kanału: podziel miesięczny wydatek przez liczbę nowych pacjentów, którzy z niego przyszli, i porównaj wynik z ceną jednej wizyty. Jeśli koszt pacjenta przekracza wartość całego cyklu terapii, kanał nie działa, choćby telefon dzwonił.

Uczciwa uwaga, która nie sprzyja żadnemu z tych kanałów: oba mają sens tylko wtedy, gdy masz wolne terminy. Gabinet z kalendarzem wypełnionym poleceniami dopłaca do widoczności, której nie potrzebuje, i najczęściej wymienia pacjenta stałego na przypadkowego.

Czy warto prowadzić oba naraz

Tak, ale nie od pierwszego dnia. Kolejność ma znaczenie, bo oba kanały żywią się tym samym zasobem, czyli Twoim czasem i opiniami pacjentów. Sensowna sekwencja wygląda tak: najpierw wizytówka Google doprowadzona do porządku, potem systematyczne proszenie zadowolonych pacjentów o opinię, potem wpis w katalogu specjalistów, który daje się filtrować po problemie i mieście, a dopiero na końcu płatny portal, gdy widzisz konkretne dziury w grafiku.

Jeśli w tym samym czasie budujesz własną stronę, pamiętaj, że jej rola jest inna: strona przejmuje pacjenta, który już zna Twoje nazwisko i chce sprawdzić cennik przed telefonem. Co powinna zawierać i dlaczego cennik wolno na niej podać, opisaliśmy w tekście o stronie internetowej dla gabinetu fizjoterapii.

Nieodwołane wizyty psują rachunek bardziej niż abonament

Przy porównywaniu kanałów łatwo przeoczyć koszt, który zjada więcej niż jakikolwiek abonament: pacjent, który zarezerwował i nie przyszedł. Godzina w grafiku przepada bezpowrotnie, a przy medianie ceny wizyty w okolicach dwustu złotych dwie takie sytuacje w miesiącu kosztują więcej niż większość płatnych kanałów.

Portale rezerwacyjne ograniczają to przypomnieniami SMS i to jest ich realna przewaga nad zwykłym telefonem. Drugi sposób, skuteczniejszy i niezależny od kanału, to pobieranie niewielkiej przedpłaty przy rezerwacji pierwszej wizyty. Wystarczy do tego bramka płatnicza obsługująca BLIK i szybkie przelewy, a próg wejścia jest dziś niski nawet dla jednoosobowej praktyki. Gabinety, które to wprowadzają, zwykle raportują spadek nieodwołanych wizyt na tyle wyraźny, że zmienia on opłacalność całego kalendarza.

Czy fizjoterapeuta może się reklamować w wizytówce i na portalu

Może, o ile trzyma się formy informacyjnej. Fizjoterapeuta prowadzący praktykę jest podmiotem wykonującym działalność leczniczą, więc obowiązuje go art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej: wolno podawać do wiadomości publicznej informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń, ale ich treść i forma nie mogą mieć cech reklamy. Wizytówka z adresem, godzinami, zakresem usług i cennikiem mieści się w tym, co dozwolone. Hasło "najlepszy fizjoterapeuta w mieście" albo obietnica wyleczenia już nie.

W praktyce granica przebiega między opisem a obietnicą. Możesz napisać, czym się zajmujesz i ile to kosztuje. Nie możesz zapowiedzieć efektu ani porównać się z konkurencją. Szczegółowe omówienie z numerami przepisów i przykładami zdań przepisanych z wersji ryzykownej na bezpieczną zebraliśmy na stronie o tym, co wolno w reklamie gabinetu fizjoterapii.

Co zrobić najpierw, jeśli zaczynasz dziś

Sprawdź, co pacjent widzi, gdy wpisze Twoje nazwisko. To zajmuje minutę i najczęściej kończy się zaskoczeniem, bo wielu fizjoterapeutów ma już wpis w katalogu powstałym z jawnego rejestru KIF i nigdy do niego nie zajrzało. Uzupełnienie takiego wpisu o specjalizacje, cenę wizyty i wolne terminy decyduje o tym, czy w ogóle pojawisz się w wynikach filtrowanych po problemie i mieście, a jest bezpłatne. Dopiero potem zabierz się za wizytówkę Google, a decyzję o płatnym portalu odłóż do momentu, w którym będziesz umiał wskazać konkretne godziny do zapełnienia.

Kolejność uruchamiania wszystkich sześciu kanałów, razem z tym, który daje efekt najszybciej, rozpisaliśmy w tekście o tym, jak zwiększyć liczbę pacjentów w gabinecie fizjoterapii.

Najczęstsze pytania

Co jest lepsze dla fizjoterapeuty: ZnanyLekarz czy wizytówka Google

Dla większości gabinetów pierwsza powinna być wizytówka Google, bo nie kosztuje nic, a zbudowane w niej opinie zostają przy firmie na zawsze. Portal rezerwacyjny opłaca się wtedy, gdy masz konkretne wolne terminy do zapełnienia i wąską specjalizację, po którą pacjenci szukają nazwiskiem, a nie odległością.

Czy warto płacić za portal, jeśli mam już wizytówkę Google

Warto, jeśli po podzieleniu miesięcznego wydatku przez liczbę nowych pacjentów z portalu wychodzi kwota niższa niż wartość całego cyklu terapii jednego pacjenta. Jeśli wychodzi wyższa albo kalendarz i tak jest pełny, portal dokłada koszt bez dokładania przychodu.

Co się dzieje z opiniami, gdy zrezygnuję z abonamentu

Opinie zebrane na portalu są przypisane do profilu na tym portalu i przestają być widoczne razem z nim. Opinie w wizytówce Google należą do Twojej firmy i zostają niezależnie od tego, czy za cokolwiek płacisz. To jest główny argument za tym, żeby nie budować całej widoczności na jednym płatnym kanale.

Ile czasu zajmuje, zanim wizytówka Google zacznie przynosić pacjentów

Realnie kilka tygodni od weryfikacji, bo Google potrzebuje sygnałów, że firma faktycznie działa: opinii, zdjęć, aktualnych godzin i ruchu. Pierwsze telefony pojawiają się zwykle po zebraniu kilkunastu opinii. Portal rezerwacyjny działa szybciej, w ciągu kilku dni, i to jest jego przewaga, gdy potrzebujesz pacjentów natychmiast.

O tym tekście

Tekst przygotowała Redakcja Szukajfizjoterapeuty. Opisujemy zasady wynikające z ustawy z 25 września 2015 r. o zawodzie fizjoterapeuty oraz z publicznego rejestru Krajowej Izby Fizjoterapeutów. Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji z fizjoterapeutą ani z lekarzem. Zauważyłeś błąd? Napisz: [email protected].

Katalog KIF

Znajdź fizjoterapeutę z numerem PWZFz

450 profili fizjoterapeutów z publicznego rejestru Krajowej Izby Fizjoterapeutów, w 94 miastach. Filtruj po mieście, specjalizacji i dolegliwości, a potem umów wizytę.

Czytaj dalej

Znajdź fizjoterapeutę